wtorek, 5 kwietnia 2016

Rozdział 3

Wszyscy dookoła mówi mi co mam robić, jak mam żyć, co jest dla mnie dobre, a co złe. Ludzie ileż można?, przecież ja mam dwadzieścia dwa lata, a nie pięć.
Wstałam rano, rozejrzałam się po pokoju. Przecież nie będę tęsknić za kimś kto nie wiem co czuję. Szybko ubrałam się i wybiegłam do pracy, bez słowa pożegnania z Rafałem i Olą, którzy uznali, że zachowuje się jak rozdarta małolata. Okej, mi to nie przeszkadza, może i tak jest.
Zaczęłam swoją zmianę...
Jedno zamówienie, dwa, trzy...
-O matko przepraszam-dzień bez wypadki, dniem straconym
-Spokojnie nic się nie stało-rzekł wysoki mężczyzna, na którego kilka sekund temu wywaliłam tacę z filiżankami.
-No tobie może nic , ale filiżanki stracone-ujrzałam na twarzy chłopaka szeroki uśmiech.
-Wojtek-wyciągnął rękę w moim kierunku
-Jestem w pracy-odrzekłam
-A o której Pani kończy?-specjalnie podkreślił słowo PANI
-To zależy...- albo nie, co się będę przejmowała Arturem, przecież z nim nie jestem-powiedziałam w myślach
-O 16:00-rzekłam i wróciłam do swoich obowiązków
Wojtek był przystojny, nie powiem i do tego miał taki szarmancki uśmiech, który zwalał z nóg. Wysoki jak..., jak... Artur, a może on też jest siatkarzem?, albo koszykarzem?. Sprawiał wrażenie mężczyzny, który zawsze stawia na swoim i jak coś postanowi to nic nie powstrzyma go od zrealizowania tego "czegoś", chyba właśnie to najbardziej mnie w nim kręciło. Z myślenia wyrwał mnie... Nie kto inny, jak Pan Szalpuk.
-Baśka, musisz mnie wysłuchać-zaczął
-Nie mam zamiaru słuchać twoich wyjaśnień, szczerze? Mało mnie obchodzi co czujesz-powiedziałam i czułam się jakoś dziwnie, jeszcze kilka dni temu wypowiadając te słowa, pewnie miałam bym oczy pełne łez, a serce "krwawiło" by mi z bólu, a teraz? Teraz nie czułam nic, totalna pusta. Czyżby to przez tego Wojtka?. Nie zaraz Baśka przecież ty go nie znasz, raz w życiu go widziałaś, znasz tylko jego imię, nic więcej. Bardzo chciałam dowiedzieć się coś więcej na jego temat, miałam ogromną nadzieję, że będę miała okazję jeszcze raz go dzisiaj zobaczyć i lepiej poznać.
Skończyłam swoją zmianę o godzinie 16:00, wyszłam przed kawiarnie, jego tam nie było. Zastanawiałam się czy na niego czekać. A jak nie przyjdzie? To ja wyjdę na idiotke. Usiadłam na ławce i zaczęłam grzebać w telefonie.
-Czekałaś-nagle ni stąd ni zowąd zjawił się Wojtek
-Przed chwilą skończyłam i usiadłam na ławce, nawet zapomniałam, że mieliśmy się spotkać-skłamałam, nie wiem dlaczego
-Dobra, dobra, to co spacer ?-zapytał chłopak
-Basia-wyciągnęłam rękę w jego kierunku
-A no tak przepraszam, Wojtek-jego uśmiech zwalał z nóg .
Spacerowaliśmy sobie po parku, nie powiem było bardzo miło, Wojtek dużo mi o sobie opowiedział. Nie myliłam się był siatkarzem, niestety. Szybko się zorientował, choćby po moim nazwisku, że jestem siostrą Rafała. Atmosfera była boska, aż do czasu.
-A to nie Rafał z Olą?-zapytał Włodarczyk
-O jezu, tak chodź stąd, proszę-pociągnełam go za rękę
-Basia-usłyszałam krzyk mojego brata
-Ja pierdziele-powiedziałam pod nosem
Tak bardzo chciałam uniknąć rozmowy z Rafałem, jeszcze był Wojtek.
-Słucham, co masz mi do powiedzenia, jestem nieodpowiednia, głupia, naiwna?-zwróciłam się w jego kierunku
-Baśka-rzekła Ola
-No co? Przecież tak o mnie myślcie, układacie mi życie, tak jak wam pasuje, nie chce mieć nic wspólnego z Arturem, nie może się zdecydować to ma problem, nie będę się nim dzielić, nie chce mieć z nim nic wspólnego i jeżeli tego nie zrozumiecie to...-nie dokonczyłam bo Włodarczyk złapał mnie za ramię
-To może ja już pójdę?-zapytał Wojtek
-Nie!, zostań, ja już skończyłam-rzekłam
-Ale, ja nie-krzyknął Rafał, jednak ja szłam przed siebie
-Baśka, jesteś moją siostrą i nie pozwolę na to, abyś zmarnowała sobie życie, ja w twoimi wieku byłem już żonaty i miałem już plany na przyszłość a ty?-no tak idealny Rafałek
-Prawda jest taka, że od zawsze byłeś tym lepszym, a ja byłam tylko twoim cieniem, którego nikt nie zauważał. Byłeś oczkiem w głowie rodziców, od rana do nocy było tylko Rafał i Rafał, a gdzie oni byli podczas gdy ja siedziałam w pokoju i płakałam, czy pomogli mi, tak jak tobie zrealizować marzenia?. Nienawidzę Cię Rafał, teraz z Ciebie taki dobry braciszek, bo masz w ciul kasy, a nie pamiętasz jak w gimnazjum poniżałeś mnie przy swoich kolegach, bo byłam gruba, nie masz pojęcia ile ja przez to łez straciłam, miałam myśli samobójcze, ale kogo to wtedy obchodziło? Liczyłeś się tylko ty. We własnym domu byłam traktowana jak gosposia, nie miałam w nikim oparcia, nie raz żaliłam się zupełnie obcym ludzią, bo okazywali mi większe zainteresowanie niż rodzina-tak bardzo cieszyłam się, że nareszcie mogłam powiedzieć mu to prosto w twarz. Przeważnie wszystko zapisywałam w swoim pamiętniku, którego często czytam i w którym przeważnie znajduję wycinki z mojego życia, po których chce mi się płakać, jeszcze nigdy nie zdażyło się, abym czytając jakąś kartkę uśmiechnęła się.
-Basia, ja nie wiedziałem, że ty tak to wszystko przeżywasz
-Przestań, proszę Cię, jak już mamy mówić sobie tylko prawdę, to powiedz, że od zawsze miałeś mnie w dupie, ale teraz kiedy twoje życie zaczęło się zmieniać postanowiłeś zaopiekować się sierotą, która sama sobie w życiu nie poradzi-dorzuciłam oliwy do ognia
-Skończyłaś już?-zapytała Ola
-Nie jeszcze jedno, pamiętasz jak wyglądałeś w szpitalu z ciężkim zatruciem żołądkowym? Chcę żebyś wiedział, że to ja dodałam Ci czegoś do jedzenia, bo chciałam dowiedzieć się jak by wyglądało moje życie gdyby nie było w nim Ciebie-nie miałam żadnych wyrzutów sumienia
-Aż tak mnie nienawidzisz?-zapytał Rafał
-Jeszcze bardziej-rzekłam i uciekłam, żałowałam jedynie tego, że Wojtek musiał tego wszystkiego wysłuchać. Nie mogłam wrócić do domu, postanowiłem więc, że pójdę przespać się do pracy, chociaż wiedziałam, że tak robiąc mocno naraże się szefowej.
*Perspektywa Rafała*

Nic Cię tak mocno nie zrani, jak usłyszenie od własnej siostry, że Cię nienawidzi, miała powód, to nie był jakiś kaprys. W domu zawsze była traktowana jako gorsza ode mnie. Nie raz słyszałem jak rodzice mówią jej, że niczego w życiu nie osiągnie, bo jest totalnym dnem, wiele razy chciałem stanąć w jej obronie, ale bałem przeciwstawić się rodzicom. Przyjmując ją pod swój dach chciałem wynagrodzić jej te wszystkie lata przez które była poniżana. Jak głęboko musiało to w niej siedzieć, że chciała mnie zabić, jak bardzo musiała mnie nienawidzić, jak bardzo musiało ją to boleć i jak długo to wszystko w sobie dusiła. Nie miałem do niej żalu, liczyłem się z tym, że kiedyś wykrzyczy mi to prosto w twarz, ale nie wiedziałem, że będzie to dla mnie takie ciężkie.
-Rafał czemu mi nigdy nie powiedziałeś, o tym, przez co ona przechodziła?-zapytała moja żona
-Po co miałem Ci o tym mówić? Ona mnie wini za to, jakie nieudane było wcześniej jej życie-odrzekłem
-A to, że się z niej śmiałeś?-dopytywała Ola
-Wiesz, nowa szkoła, nowi koledzy, chciałem im zaimponować i dałem w kość Basi, ale ja nie wiedziałem, że ona to wszystko, tak bardzo przeżyje, że będzie chciała się zabić, myślałem, że to po niej spływa, bo nigdy nie żaliła się w domu, teraz już wiem dlaczego.
-Porozmawiaj z nią jak przyjdzie-powiedziała Ola
-Co ty, ona dzisiaj nie wróci, o ile wogóle wróci-trochę ją znałem i wiedziałem, że nie będzie miała sumienia wrócić do domu.

Zbliżała się godzina 22:00. Basi nadal nie było i nic nie zanosiło się na to, że się pojawi.
-Rafał patrz co znalazłam-przebiegła moja żona
-Pamiętnik Basi? Dlaczego grzebierz jej w rzeczach?-nie podobało mi się to, że Ola narusza prywatność mojej siostry. Wiedziałem, że piszę pamiętnik, ale nigdy nie przyszło mi na myśl, aby go czytać, przyznam szczerze, że po prostu się bałem.
-Chodź przeczytamy-rzekła Ola, nie byłem w stanie jej powstrzymać.
Pierwsza kartka
                                 10.07.2012
    Dzisiaj moje 18 urodziny, ale nikt o nich nie pamięta. Gdy słyszę o imprezach urodzinowych moich koleżanek zazdroszczę im, one mają bardzo wysokie wymagania, 30/50 osób, prezenty, marzą o tym, aby ten dzień zapamiętały na zawsze. A o czym marzę ja? Otóż o tym, aby usłyszeć jakiekolwiek "Sto lat".
-------------------------------------
Nie doczekałam się ani jednego "Sto lat" co za to usłyszałam?, że jestem zerem, totalnym, że nawet nie umiem wody na herbatę nastawić. Za to Rafał, on, on to jest guru, wygrał zadowy, został najlepszym zawodnikiem, gra w dobry klubie, chociaż nie gra, tylko grzeje ławę, ale co tam? Ważne, że zarabia kasę.
Nienawidzę go i piszę to codziennie!!!. Uciekne z domu i rodzice mnie już nigdy nie zobaczą, a ja nigdy więcej nie będę musiał oglądać ich zakłamanych gęb, ich i mojego brata, chociaż nie on nie jest moim bratem, bo ja jestem sama i nie mam nikogo.

Po przeczytaniu jedenj storny miałem już dojść i ściskało mi gardło, jaka ona była dzielna. Jedno nie dawało mi spokoju, co przeszkodziło jej w ucieczce z domu, dlatego przewinąłem na następną kartkę.

                                12.07.2012

Dzisiaj uciekne, dzisiaj uwolnie się od tego wszystkiego. Zabiorę tylko najważniejsze rzeczy i pieniądze, pójdę na ulicę, bo tam będzie mi na pewno lepiej niż tutaj.
-------------------------------------
Myślałam, że dalszą część będę pisać z jakiegoś dworca, jednak nie, nadal jestem w więzieniu. Nie udało mi się uciec, nie zyzkałam wolności, za to przybyło mi limo pod okiem. Ojciec miomo, że zawsze mnie olewał, nigdy mnie nie uderzył, ale dzisiaj to zrobił, był strasznie wściekły, przełapał mnie na kradzieży pieniędzy. Należało mi się, bo Rafał nigdy by czegoś takiego nie zrobił, usłyszałam takie słowa, dłużej tego nie zniose, muszę coś z tym zrobić, skoro ja nie uciekne, to pozbędę się Rafała.

 "Pozbędę się Rafała", te słowa strasznie bolały, ale zasłużyłem, bo ona przez mnie przechodziła piekło. Pamiętam ten dzień, gdy zobaczyłem śliwe pod okiem Basi zapytałem co się stało, moja siostra chciała się odezwać, ale przerwał jej tata, i rzekł "Twoja siostra jest taką niezdarą, że wywaliła się na prostej drodze". Nie uwierzyłem mu, ale nie odezwałem się. Teraz żałuję, że nigdy nie stanąłem w jej obronie. Kto wie jakby wtedy wyglądało jej życie? Może wreszcie zaczęli by traktować nas równo.
Zbiżałem się do strony, gdzie opisuję moje zatrucie.
                                 15.07.2012

Dzisiaj to zrobię, dzisiaj go zabiję, nie chcę go znać, on dla mnie nie istnieje, nie ma go i nie będzie. Podam mu te tabletki, a potem wykrzycze w twarz jemu i rodzicom jak bardzo ich nienawidzę. Rafał tego nie usłyszy, ale ja to z siebie wyrzuce. 
-------------------------------------
Zrobiłam to, pogotowie, wielkie zamieszanie, bo Rafałowi dzieję się krzywda. Zapłakna mama, przerażony tata, a gdzie w tym wszystkim ja? Znowu mnie nie ma. Ledwo zdążyłam dogonić samochód, którym jechali do szpitala. Chciałam zobaczyć ich minę, kiedy lekarz im powie, że on nie życie, a ja wtedy powiem prawdę. Nie zdziwię się jak zadzwonią po policję, mogą skazać mnie na dożywocie. Chce, aby oni byli sami, tak jak ja.

-Ona się musi leczyć-powiedziała Ola
-Daj spokój, nie wiesz przez co ona przechodziła, nie masz pojęcia jak to wyglądało-broniłem swojej siostry
-Zdrowy człowiek, nie wypisuje takich rzeczy-kontynuowała Aleksandra
Przeszedłem do następnej kratki
                           16.07.2012

Nie udało się, cholera, nie udało się, przeżył, nadal jest w moim chorym życiu, nadal jest najważniejszy. Trudno jeżeli on będzie, cały czas na tym świecie, to ja z niego zniknę.


Czytałem dalej...
                              23.10.2012

Wrócił do domu, znów jest tak jak dawniej, Basia zrób to, przynieś tamto. W nocy będzie koniec, po co mam żyć? Skoro i tak nic w życiu nie osiągnę, nigdy nie będę szczęśliwa, nie pamiętam kiedy ostatnio się uśmiecham, żartowałam.
-------------------------------------
Piszę dalej..., nie zabiję się, chce dalej przechodzić to piekło. W końcu jak by mnie nie było, to pewnie i tak nikt by tego nie zauważył. Będę olewa ich tak, jak oni mnie.

23.07.2012 mogłem już nie mieć siostry, mogła się zabić, ale nie zrobiła tego, chciała dalej walczyć. Ja bym się poddał, ona nie. Przeszła mi przez głowę myśl, aby pokazać ten pamiętnik moim rodzicom, może wtedy zrozumieli by jak wielką krzywdę jej zrobili.
Nie czytałem dalej, byłem zmęczony, marzyłem o tym aby zasnąć
-Ciekawe czy pisała coś o Arturze?-zapytała moja żona
Bez wahania wziąłem pamiętnik i zaczęłem wyszukiwać odpowiedniej daty. Znalazłem...
                               12.01.2016

Artur, miły, przystojny, czarujący, chyba porostu idealny. Szkoda, że ma dziewczę, mówił, że mu się nie układa, ale nie będę wykorzystywać sytuacji, bo na 100% za to zapłacę. Nie zasługuje na szczęście, przez błędy z przeszłości.

Żałowała tego co zrobiła, przynajmniej przez pewnien czas, bo dzisiaj jak to mówiła, widziałem w jej oczach nienawiść.

                             15.01.2016

Zakochałam się, dzisiaj po raz pierwszy się pocałowaliśmy, to było niesamowite, miałam motylki w brzuchu, a przez moje ciało przeszedł lekki dreszczyk. Opamiętałam się, nie chciałam się zadłużać, aby potem nie cierpieć. Albo zerwie z Laurą, albo nic z tego nie będzie.

-Nie powinniśmy tego czytać, to są tylko i wyłącznie jej zapiski-powiedziałem, bo zrozumiałem, że to jest jej własność i nikomu nie wolno tego ruszać, ale było już za późno. Było myśleć za nim wziąłem to do ręki.
                               18.01.2016

Oszukał mnie, mówił, że zerwał, że nie kocha, a teraz co? Myślałam, że jest inny, ale nie jest taki sam, jak i nie gorszy. Nigdy mu nie wybacze tego, że chciał grać na dwa fronty okłamując przy tym mnie i Laure.

I to była ostatnia kartka jaką zapisała. Wiedziałem, że po to wróci, tylko, że pewnie wtedy jak mnie nie będzie. Dlatego nie mogłem na to pozwolić, musiałem z nią porozmawiać i pod pretekstem przeziębienia zwolniłem się z jutrzejszego treningu.
*Perspektywa Basi*

Spędziłam noc w kawiarnii. Musiałam szybko się pozbierać za nim przyjdzie szefowa. Niestety nie zdążyłam, bo jak za złość przyszła wcześniej .
-Basiu, a co ty tutaj robisz?-zapytała zdziwiona
-Przepraszam, ale ja nie miałam się gdzie podziać-usiadłam bezradnie na łóżku i opowiedziałam jej wczorajszą historię
-Bardzo mi przykro, ale nie możesz spać w pracy-odrzekła pani Jadzia
-Ale ja naprawdę, nie mam gdzie iść -próbowałam wzbudzić w niej litość
-Dobrze, pomyślimy, a teraz idź obsłuż klientów-posłusznie wykonałam polecenie
-Baśka-usłyszałam głos Włodarczyka
-Wojtek, a co ty tutaj robisz? Myślałam, że po wczorajszym zajściu już się nie zobaczymy-odrzekłam
-Za szybko stracisz nadzieję, słyszałem twoją rozmowę i myślę, że mogę ci pomóc-zaskoczyły mnie słowa siatkarza
-Wiesz co teraz nie mogę rozmawiać, chyba że chwilę zaczekasz-miałam nadzieję, że poczeka i zaczekał. Cały czas gdy się na niego patrzyłam, widziałam na jego twarzy ten piękny uśmiech. Kiedy skończyłam obsługę wróciłam do rozmowy z przyjmującym.
-To jak możesz mi pomóc?-zapytałam
-Mam wolny pokój-zatkało mnie
-Nie, nie mogę się zgodzić-rzekłam
-Ale czemu? Mówiłaś, że nie masz wyjścia-przez chwilę zapadła cisza. Przemyślałam to na szybko i doszłam do wniosku, że zrobię na złość Rafałowi i przyjmę propozycje Wojtka.
-Dobra, zgadzam się-uśmiechnęłam się
-Będę po Ciebie po pracy i pojedziemy po twoje rzeczy, współlokatorko -rzekł siatkarz i wyszedł z restauracji.
Z niecierpliwością czekałam na godzinę 16:00 i spotkanie z Włodarczykiem. Chciałam zobaczyć minę Rafała jak będę wynosiła swoje rzeczy.
Czas mijał powoli, ale wreszcie się doczekałam. Razem z Wojtkiem pojechałam na ulicę Różaną.
-Wejdziesz ze mną?-zapytałam
-Co ty? Rafał by mnie zabił-mięczak z tego Włodarczyka
-Jego teraz nie ma, ma trening-bo powinien mieć, ale znając jego wziął wolne i czeka na mnie.
Weszłam razem z Wojtkiem do mieszkania, już na progu ujrzałam buty Buszka. Mina Włodarczyka była bezcenna, pewnie jakby mógł to by stamtąd uciekał.
-O, a kogo to moje piękne oczy widzą?-myślałam, że Rafał będzie dla mnie bardziej milszy
-Przyjechałam po swoje rzeczy-rzekłam
-I masz mi nic do powiedzenia?-pewnie liczył na jakieś przepraszam
-Owszem mam, chcę żebyś wiedział, że nie żałuję żadego słowa, jakie wczoraj wypowiedziałam-chciałam mu dowalić, chociaż tak szczerze, to marzyłam o tym, aby móc z nim porozmawiać i wypłakać się w jego ramię.
-Wiem, że mnie nienawidzisz i nie dziwię Ci się, na twoim miejscu czuł bym się tak samo
-Czytałeś mój pamiętnik? -krzyknęłam kiedy zauważyłam go na stoliku
-Kto Ci pozwolił? To są moje przeżycia rozumiesz? Nie miałeś prawa-byłam wściekła, pisałam go bo chciałam to z siebie wyrzucić, ale nigdy nie chciałam abym ktoś z rodziny to przeczytał
-Myślę, że powinnaś pokazać to rodzicom-odparł Rafał
-Zwariowałeś? Ja nie chce iść widzieć, odkąd ich nie ma w moim życiu zaczyna się dziać-mówiłam a Wojtek przeglądając telefon śmiał się pod nosem, miałam coraz większe wątpliwości, co do naszego wspólnego mieszkania, jednak to jest tylko mieszkanie nic więcej.
-Co się śmiejesz-zwróciłam się z stronę siatkarza, po czym zaraz znikł mu uśmiech I poszedł na górę po walizki, których jeszcze nie rozpakowałam, bo wiedziałam, że nie zostanę tu długo.
-A Artur?-zapytał Buszek
-Jak czytałeś to powinieneś wiedzieć
-On jest załamany-rzekł mój brat
-A mnie to gówno obchodzi, zaczynam nowe życie i nie obraź się, ale nie chce w nim, ani Ciebie, ani Artura-wiedziałam, że jest mu przykro, można było to przeczytać z jego oczu, ale zasłużył, bo gdyby chociaż raz stanął w mojej obronie...
-A Wojteka chcesz?-zdziwiło mnie to pytanie
-To nie jest twoja sprawa-odrzekłam
-Będziesz tego żałowała, wykorzysta Cię, a potem zostawi, jak każdą-szykowała się awantura, bo Włodarczyk słyszał całą naszą rozmowę .
-Nie martw się nie zamierzam nikogo wykorzystywać-rzekł zawodnik Cuprum Lubin.
Jadąc do mieszkania Wojtka, miałam mieszane uczucia, nie mogłam długo siedzieć mu na głowie.
-Co za dzień-szepnęłam
-No grubo-rzekł Włodi
Kilka minut po przyjechaniu do mojego nowgo gniazdka, szybko usunęłam, zapominając o wszystkich problemach.

---------
Wracam !!! Tak sobie ostatnio przeglądałam moje blogi i postanowiłam kontynuować ten. Trochę mnie poniosło z długością, ale to efekt nudy.
Kto czyta, niech zostawi jakiś komentarz, nie musi być miły xd Wystarczy zwykła buźka.
Przepraszam za błędy!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz